Jeśli wstanie – ufff. Jeśli nie wstanie – to miłej zabawy:
– reboot
– modlimy się by zadziałał – nic… oczywiście nie wiadomo czy np. padło sprawdzanie jakiegoś dysku czy też zupełnie nie ruszył (zła konfiguracja kernela), bo nie ma żadnego kvma poza tym słono płatnym…
– nadal czekamy…
– może by vkvm? ustawiamy netboot, czekamy chwilę i reboot
– o nie nie, "informacja o restarcie została przekazana". No fajnie, szkoda że nic mi po tym!
– powyższe dwa punkty powtarzamy do znudzenia – w porywach do kilkunastu minut!
– o! w końcu łaskawie zrebootował – w trybie kvm…
– teraz czekamy kilka minut na maila. I czekamy, czekamy, a minuty lecą…
Już minęło sporo czasu, a jeszcze może być tak jak zdarzyło mi się wczoraj: loguję się na vKVM, klikam "start"… i zonk. "java error: connection reset". Nie wiem co się popsuło, rebootowałem jeszcze raz kvma i było znowu to samo.
Czemu nie da się tego zrobić tak by po prostu działało? Dlaczego maile z parametrami są generowane tak późno – zarówno do vkvm jak i do trybu rescue-pro? Jakoś u konkurencji na H hasła otrzymujemy natychmiast po wybraniu odpowiedniej opcji – bez zabawy w czekanie na maile… A jak trzeba to bardzo szybko można dostać prawdziwego kvma za darmo – na 2 godziny.
Mają swoje wady (dlatego różne serwery mam i u nich i w OVH), ale akurat w sprawach awaryjnych OVH jest bardzo ciężkie